WIOSKA INDIAŃSKA "PONOKA"
Czy sądziliście kiedykolwiek, że w XXI wieku będziecie mogli się przenieść
w czasie i trafić na Dziki Zachód?
Prawdopodobnie nie. My też nie. Rozmarzeni jednak wspomnieniami, po raz kolejny zaczytując się w kartach książek Karola Maya, zatęskniliśmy za takim światem. Za światem Indian, dzikich plemion, za szałasami, ogniskami,
za życiem w zgodzie z naturą. Marzenia przeszły w czyn, kiedy to w nasze ręce dostał się album Larrego J. Zimmermana „Indianie Ameryki Północnej: pierwsze narody” - wydawnictwa National Geographic.
Wiedzieliśmy, że nic w życiu nie dzieje się przypadkiem – czyżby i tym razem trafił się nam ciekawy temat?
Zaczęliśmy szukać w internecie informacji o wioskach indiańskich, muzeach – oczywiście tych na terenie Polski.
W końcu natrafiliśmy na stronę wioski indiańskiej „PONOKA” – po pierwsze brzmiało interesująco, po drugie niedaleko Warszawy, a po trzecie i co nas ostatecznie przekonało, właściciele wioski poznali historię Rdzennych
Amerykanów nie z książek, a z kilkuletniego pobytu u nich.
Długo się nie zastanawialiśmy - pakowanie prowiantu, sprzętu foto, Helci
do fotelika i w drogę.

Wyjątkowość miejsca i atmosferę „Dzikiego Zachodu” czuć już od wejścia – gości witają przewodnicy w tradycyjnych Indiańskich strojach,
będący jednocześnie właścicielami wioski.
Zwiedzanie obejmuje trzy wyposażone indiańskie namioty:
TIPI rodzinne, TIPI wojenne i TIPI szamana.

W każdym z nich znaleźć można oryginalne przedmioty codziennego użytku: piękne, ręcznie wykonane ubrania, naczynia i zabawki, różnego rodzaju broń, a nawet szamańskie „pomoce naukowe”. Poza ekspozycją w TIPI można też zwiedzić miejsce w którym dowiemy się jak wyglądało w dawnych czasach garbowanie m.in. bizonich skór. A co najważniejsze wszystko można dotknąć i obejrzeć z bliska - jakże miła to i odmienna forma zwiedzania niż
w tradycyjnym skansenie czy muzeum.

W tej niezwykłej wiosce przeniesiecie się w świat legend, pieśni i tańców indiańskich. Nie tylko będzie to zabawa, ale i nauka. Organizatorzy tego przedsięwzięcia odbywając wyjazdy do Rezerwatów Indian zdobyli tam wiedzę o ich kulturze, sztuce i codziennym życiu. Teraz z wielkim pietyzmem przekazują te informacje każdemu miłośnikowi „Dzikiego Zachodu” – bez pędu, ograniczeń czasowych.

Dla mniej wytrwałych w zwiedzaniu dzieci nie zabraknie przestrzeni do zabawy. Będą mogły również postrzelać z łuku, porzucać strzałą czy stoczyć walkę na równoważni szejeńskiej. A pamiątką z pobytu i dowodem niezapomnianej przygody będą wymalowane barwy wojenne na twarzach naszych pociech.



Zobaczcie to na własne oczy, posłuchajcie tych niesamowitych ludzi. Gwarantujemy, że po powrocie do domu długo będziecie wspominać spędzone w wiosce chwile.
Nam się atmosfera tego miejsca udzieliła.
Za rok, gdy przeniesiemy się już na wieś, na pewno za domem postawimy
sobie pierwsze małe TIPI.